Zakup telewizora na raty 0%

Spidersweb opisuje jak to nie fair działają sklepy internetowe dorzucając do koszyka niechciane akcesoria, a ja wam opowiem jak wyglądało kupno TV na raty 0% w jednym z największych elektro-marketów.

Zbliżająca się data wyłączenia nadajników analogowych zmusiła moich teściów do podjęcia trudnej decyzji: kupić dekoder i katować trupa czy kupić nowy TV? Zachęceni ofertą rat 0% – postanowili kupić nowy TV – 32 cale, LED, itd.

Ponieważ moja kariera otarła się również o jeden z elektromarketów (nie ten do którego się udawaliśmy), wiedziałem, że ludzi po 50-ste nie można tam puścić samych. Szczególnie, że raty 0% to najczęściej wabik, za którym kryje się ubezpieczenie (ładne nazywane przedłużeniem gwarancji), dodatkowe akcesoria i często normalne raty (bo bank się nie zgadza).

Model wybraliśmy wcześniej na necie – znaleźliśmy sklep, na stronie podane były raty 0% – wszystko pięknie – jedziemy do sklepu.

Rozmowa handlowa nie była potrzebna wiedzieliśmy czego chcemy, a chcieliśmy TV, bez ubezpieczenia, bez akcesoriów i bez dodatkowych opłat. Powiedzieliśmy o co chodzi, zadowolenia to nie wywołało, ale jak ktoś zna takie sklepy od środka to wie dlaczego. Przechodzimy więc, do sporządzania umowy kredytowej – zaznaczę jeszcze, że teść był już klientem tego banku i widnieje w systemach.

Pierwszy problem. Nie konsultant nie może wybrać naszego banku, bo nie mogą zmieniać banków. Ok, dzwonię na info linię sklepu i pytam jakie banki udzielają kredytów – okazuje się, że nasz bank jest i może zostać wskazany na życzenie klienta. przekazujemy tą informację konsultantowi, a on po konsultacji ( ;)) zmienia bank w systemie. Przechodzimy do wprowadzania danych.

Problem numer dwa. Bank nie zgadza się na kredyt 0%, pomijając już pierwsze kłamstwo – tego nie bardzo jak mieliśmy sprawdzić. Dlaczego się nie zgadza – nie wiadomo, pewnie zgodzi się na raty z oprocentowaniem 1%. Nie chcemy, bo nie po to przyszliśmy. Powód dla którego usłyszeliśmy taką a nie inną informację, to limity jakie sklepy narzucają pracownikom – nie można przekroczyć pewnego udziału kredytów 0%.

Konsultant sugeruje żeby wziąć ubezpieczenie i zobaczymy czy „bank zgodzi się na raty”, zgadzamy się na sprawdzenie tego, chociaż nie zamierzamy brać ubezpieczenia. O dziwno bank tym razem się zgadza. Przedłużenie do pięciu lat gwarancji – 20% wartości sprzętu dodatkowo. Sugeruję aby konsultant spróbował z 3 latami i 10% dodatkowo – byliśmy bliscy poddania się i to byłby błąd. Gdyby nie spostrzegawcza konsultantka banku, która sprawdzała ostatni wniosek i widząc poprzednie zadzwoniła do teścia.

Zgadnijcie co się okazało: pani konsultantka przekazała tacie, że bank bez problemu zgodzi się na raty 0% , że zgodził się za pierwszym razem, ale wniosek został anulowany!

Przekazaliśmy tą informację i konsultantowi i w końcu dostaliśmy to czego chcieliśmy, i to co jest reklamowane na stronie sklepu. Nie chcieliśmy więcej, ale nie chcieliśmy też mniej.

Dlaczego konsultant nie chciał się zgodzić na raty 0%? To proste: ubezpieczanie to dodatkowe pieniądze + cel jaki narzucił mu pracodawca – robisz i nie ma gadania. Prawdopodobnie też sklep miał przekroczony % umów kredytowych 0%. Warto więc być wytrwałym, a dodam, że trzy tzw szybkie weryfikacje to około 15 minut każda. W sklepie spędziliśmy ponad godzinę.

źródło: doświadczenie 😉

VN:F [1.9.22_1171]
Rating: 0.0/10 (0 votes cast)

Pocket